Obawa niepowodzenia, porażki czy ośmieszenia to główne czynniki, które powstrzymują nas od nawiązania kontaktu z ludźmi, na których naprawdę nam zależy. Więc czy nie byłoby stosowne pozbyć się tych złoczyńców raz na zawsze? Niestety nie możemy się ich pozbyć.....ponieważ one nie istnieją. Jeśli wierzysz w istnienie porażek to zostałeś zaprogramowany przez szkołę, przyjaciół i społeczeństwo, aby patrzeć na życie w ograniczający sposób. Założyłeś sobie SZTUCZNY filtr na oczy, który niezmiernie cię ogranicza. Tak naprawdę to nie ma porażek, a są tylko rezultaty twoich działań, czyli tak zwane informacje zwrotne.
Przypuśćmy, że chcesz umówić się z dziewczyną X, lecz ona odmawia ci randki. Co społeczeństwo zaprogramowało nam na taką okoliczność? Poczucie klęski, rozczarowania i przegranej. Czy tak jest jednak naprawdę? Czy taką informację przekazuje nam odmowa dziewczyny, czy może jest to nasza nadinterpretacja wynikająca ze społecznego uwarunkowania? Pamiętasz najlepszą strategię na sukces? Odmowa, jeśli potraktujemy ją w sposób rozsądny, umieszcza nas w trzecim punkcie naszej strategii - przekazuje informację, że to co robimy nie daje nam pożądanych rezultatów, więc trzeba wykazać się elastycznością i podjąć nowe, skuteczniejsze działania. Co to oznacza w praktyce dla skutecznego podrywacza stosującego naszą strategię? Są dwa wyjścia z sytuacji: albo znaleźć inny, lepszy sposób na nakłonienie dziewczyny do spotkania, albo umówić się z inna dziewczyną. Jednak większość ludzi zraża się jedną, dwiema czy dziesięcioma próbami. Dlaczego tak się dzieje? Bo zostaliśmy SZTUCZNIE uwarunkowani aby widzieć w zachowaniach innych ludzi rzeczy, których tam nie ma. (więcej o nadinterpretacji w rozdziale Mordercy Doskonałości). Czy myślałeś dlaczego używam określenia „sztucznie uwarunkowani”. Ponieważ kiedyś, kiedy byłeś małym dzieckiem i miałeś umysł wolny od ograniczeń, które później wtłoczyli ci do głowy dorośli, nie znałeś uczucia porażki. Nie chcę przez to powiedzieć, że nie czułeś czasami frustracji czy złości, że coś ci nie wychodzi, ale jestem w stu procentach przekonany, że jako małe dziecko nigdy nie czułeś się przegrany, gdy rzeczy szły nie po twojej myśli. Czy pamiętasz jak uczyłeś się chodzić? Czy próbowałeś raz, dwa, czy setki razy? Co by było, gdybyś ucząc się chodzić każdą wywrotkę interpretował jako osobistą porażkę i tak jak większość dorosłych dołączał do niej stertę nieprzyjemnych uczuć? Jest wielce prawdopodobne, że dzisiaj nie umiałbyś chodzić.
|